księga gości


2009
listopad
październik
czerwiec
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
luty
2003
grudzień
listopad



Mój Negatyw
oceny frajerskie zreszta oceniajcy frajerzy
MPM Mój Pierwszy Mąż

ultra
Matka !!!
foto ;-)





BLOG



















{ultra-kuku@o2.pl}



tadam
Dziś mam urodziny. Przybyło mi siwych włosów na plecach i kilka zmarszczek na cyckach, a rozumu jak nie było, tak nie ma...
Jestem odpadem atomowym.. :)
2009-11-28 11:20:06 skomentuj (7)


kozina

Juz wiem, jak czują sie ojcowie pracoholicy czy alkoholicy czy inni źli rodzice. Ostatnio choruje na uszy, w sumie juz nosze okulary, jak o nich pamietam, wiec jestem zona idealna- przyglucha i przyslepa, zebym jeszcze maniej jadla i piła' to startowałabym w realyty szołach super żońcia. Znów zbaczam z tematu. mam chore uszy i nie moge się narażac na przewiewy więc nie bywam na działce u zwierząt. Po pracy jest juz ciemno a w weekendy boli mnie głowa. MPM dzoni do mnie z działki i sklada realce na zywo, co sie jakiej kurze dzieje, że koza meczy, kot złapał mysz itd. W koncu jednak z wyrzutem do mnie rzekł, jak do tej wyrodnej matki: Kiedy ty ostatnio widziałas zwierzeta?!
Nieraz słyszałam podobne kwestie apropo dzieci we filmach i tych polskich i amerykańskich i zagranicznych.
Tak, jestem wyrodną Pańcią... musze im kupic cos ladnego, czy zabrać na wycieczke po okolicznych kurnikach i stodołach, a kto wie, moze pod choinke dostaną po rowerze.

Chcialam tu zamieścic foto moich pieknych kózek, ale kurwa tylu amatorów kozich cycków sie tu kreci z Pomorza, że starch co będą robic przed monitorem. Mogą mi porwac Hrabinę i zarządac okupu, sama nie wiem co takiemu sodomicie do głowy może wpaść.

Tych od pieprzenia gospodyni sie nie boje, bo kazdy wie, że gospodyni ze mnie żadna hahahahaha

Nie ma to jak sie posmiac z własnego dowcipu. MPM na działce, a ja idę sprzątać, to znów moze się skończyć rozwodem ;)


2009-11-21 13:43:25 skomentuj (3)


znak firmowy

Dziś jestem nieco zdołowana.

Pół roku temu ruszyła mnie we firmie nowa linia produkcyjna była wielka feta. Mamy firmę córkę w Niemczech. Prowadzi ja Ralf, mamy klientów w całej Europie, a nawet na Syberii,  byli oni na tej imprezie. Pamiętam jak dziś, że było wesoło, wielki kac i tyle.

Wczoraj przyjechali goscie, nocowali w hotelu, Niemcy i Rosjanie, teraz przyszli do biura i tu cały gwóźdź programu.

Wojto- współwłaściciel i kolega z akademika w jednym, powitał mnie dziwnym gestem smyrając się po cyckach i mówiąc że Ralf nie może się otrząsnąć do dziś.

Ja nie wiedziałam o co chodzi, nie pamiętam tego w ogole.

Fakt jest taki, że Niemcy którzy z nami współpracują są zakochani w Polsce i w naszych żartach. No biorąc pod uwagę nasza firmę to po prostu sami żartownisie nie da się ukryć.

Ralf się nauczył od nas określenie laksa, na pójście do toalety. I sam teraz tmy, operuje, zna tez kilka innych słów po Polsku, dosłownie trzy.. Obraził się jednak na czas jakiś za odśpiewanie przez Wojtka „Laksen Laksen Uber Alles „ dobrze, że nie zakończyło się to III Wojną Światową, ale mu przeszło. Nie o tym miałam jednak pisać.

Wracamy pamięcią( której mi zabrakło), do imprezy, podobno siedziałam z Ralfem i Rosjanami przy stole i po rosyjsku coś tam z nimi gadałam, nagle, bez ostrzeżenia wstałam wsadziłam palec do ust i oblizałam, potem tak samo drugi i pomiziałam się nimi po sutkach, zrobiłam „Psssssyt” i poszłam w szaleńczy taniec, zostawiając ich z rozdziawionymi gębami.

To , że Renata w mini robi szpagaty to każdy się u nas przyzwyczaił, ale mój numer z gaszonymi sutkami podobno jest najlepsza anegdotą w całej Europie. Dziewczyny z biura były ostatnio w Mediolanie na targach i też o tym słyszały. Tak się zastanawiałam co ten Rosjanin i Ralf się tak do mnie śmieją, to teraz już wiem. Agata  mowi, że jak się widzą z Ralfem to się tak witają w warszawie czy Niemczech. Jestem załamana… teraz każdy kto wchodzi do mnie do  tak robi, kurwa żesz mać! znak firmowy, Gorące Sutki!


2009-11-20 11:49:42 skomentuj (2)


weslmy sie

Byliśmy we Wrocławiu na weselu u MPM kuzynki. Była naprawę wesoło i podobało nam się.

Królowa Matka, była bezkonkurencyjna, jak zawsze. Ja przy niej to jestem małe bobo.

KM kupiła dla mnie sukienkę, przyznam, że śliczna, czarną, taką delikatną z dekoltem., bo KM twierdzi, że powinnam pokazywać cycki.

Idealna na mnie i pewnie nawet założyłabym ją na wesele, gdyby nie mała buba.

KM tez zapragnęła zobaczyć jak ładnie się w niej wygląda, z tym, że utknęła w niej delikatnie A. próbował ją z niej wydostać i niestety rozeszła się na szwach. Ja oczywiście opowiadając to popłakałam się ze śmiechu. Nie wspomnę już o tym , że nigdy nie trafia do samochodu naszego i szarpie za klamkę co popadnie. Każdemu się pewnie trafi, ale żeby chociaż w kolor się wstrzeliła. Jej A. juz się nie dziwi, powiedział, że kiedyś przyjechali mercedesem, a mamusia szarpała za klamkę malucha.

Jej drinki powaliły by Wyrwidęba. O tym, że ciągnęłyśmy z gwinciora na peronie nie wspomnę, ale na odjazd KM udzieliła nam kila rad min. żebym zbadała wątrobę, bo czytała, że kobiety po 30, które upijają się raz w tyg. maja problemy z wątrobą Myślałam, że padniemy z MPM ze śmiechu, bo KM sama była już nieźle tracona, i jak jej nie kochać? Lubię ludzi z fantazją i dystansem do siebie. Jestem wierną fanką Królowej Matki na zlecenie jedynej, taka teściowa to jest to:)

 

MPM to ma szczęście w życiu do… kobiet :P

 

 

P.S. Z moich obserwacji wynika, że kozojebców najwięcej jest na Pomorzu

 

Gospodynie zaś sa popularne wszedzie

Częstochowa, śląskie, Polska
http://www.google.pl/search
pieprzenie gospodyni

 

Irlandia
http://www.google.com/search
pieprzenie gospodyni

 

Rany, czy tylko ja przyciągam zboczeńców??? Tych od zwierzyny mam 3 dziennie, a miłośników gosposi co najmniej 4 na dobę…
2009-11-19 13:01:06 skomentuj (0)


6 lat

Mój blog, ma 6, okrągłe urodziny, tzn miał 5 listopada. W tym to dniu MPM przez swoją ciekawość i szukanie wrażeń, był i wlazł jako pierwszy gość i tak został. Ciekawość, pierwszy stopień do piekła hyhyhyhy. Ma za swoje.

 

Po pracy w poniedziałek zmuszona była do sprzątania. Nawet mi nieźle szło, złapałam wiatr w żagle, szorowałam i myślałam o życiu. Po godzinie zaczęło mi się to nudzić, ile można rozmyślać. Wyszorowałam nawet czajnik i już się brałam za łazienkę. Przy czyszczeniu szuflady na proszek do prania już brał mnie lekki wkurw i ze złośliwości zaczęłam wydumywać zadania dla MPM, jakieś tam zasłonki itd. Po 2 h już byłam tak znudzona tym zajęciem i podkurwiona, że zaczęłam narzekać

Nastąpiła faza ostateczna czyli moje: że ja się nie nadaję na zonę, gospodynie i że musimy się rozwieść, on sobie znajdzie inna, miłą i lubiąca ład i porządek dziewczynę.

MPM siedział w kuchni na stołeczku i palił papierosa (tak, rzuca nadal). Powiedział dość rzeczowo, że taką to już miał dziewczynę i że jak wytrzymuje ze mną 3 lata, to wytrzyma jeszcze i że przynajmniej się nie nudzi.

Ja już rzuciłam szmatkę i biadoliłam nadal, że nie, to nie ma sensu musimy się rozejść.

MPM pokręcił głową, schował twarz w dłonie i zaczął się śmiać, wstał po chwili.

-ja pierdolę, wiesz co? Zawsze jak masz sprzątać to konczy się tekstami o rozstaniu, rozwodzie i tym, że się nie nadajesz na żonę. To się nadaje do kabaretu, twój płacz i histeryczny śmiech na zmianę, jesteś niemożliwa.

Śmiał się w najlepsze, hmm popatrzyłam w czyste lustro, kiedy to ja się z nim ostatnio rozwodziłam, hmm dwa tygodnie temu w poniedziałek… przy sprzątaniu ;-)

 

 

Szukane frazy w google na dziś J

kurka zielonóżka kupie

zajebste jebanie

pieprzenie gospodyni


2009-11-12 09:55:05 skomentuj (0)


sodoma i gomora

Czasami zaglądam w statystki mojego bloga, ale nie po to żeby się tam załamywać czy podbudowywać. Powód jest taki, że lubię patrzeć po jakich frazach ludzie trafiają do mnie.

Dziś było wyszukiwane w google: jak z dziewczyny stać się księżniczką.

Cóż tu niestety się tego nie dowiemy. Czasami ludzie szukają jakiś porad itd., ale mimo, że mam fantazję ułańską niektóre z haseł mnie po prostu zwalająca cycki, ostatnio na ten przykład:

Cipka cioci

Księżniczki do jebania

Duże cyce

Ostre pieprzenie kóz – to mnie najbardziej zaskoczyło, sodomici mi tu się kręcą jacyś . Tak, tak, do ciebie pisze zboczeńcu! Wara do mojej kozy! A ładna taka brunetka :P

 

Zacznę zapisywać te najlepsze :)


2009-11-10 09:39:10 skomentuj (1)


pomiar

Jolanda zakupiła hektar lasu nd Pilicą i była pobudowała tam domek dla uciech, z drewna, z dachem strzechą krytym, bardzo ładny. Wybraliśmy się na weekend, zhańbić to dziewicze miejsce. Ja, MPM , Barbara oraz Grześki(Grzesiek i jego oblubienica Aga). Tak, byliśmy na grzybach, ale jak brzmi mój ulubiony tekst z przygłupiej komedii z lat młodzieńczych Akademia policyjna: były tańce, głównie tańce…

Rano na kacego, zasiedliśmy na tarasie z widokiem na sosny. W sumie to mogło być już południe. Weszłam w posiadanie mmsa przedstawiającego penis męski w stanie wskazującym na pobudzenie. Czyj i dlaczego, przemilczę i tak nie znacieJ Istotnym jest to, że zerkałam na niego co i rusz chichocząc się. MPM widział to zdjęcie już w drodze na impreze i nie był zachwycony. Widział mój ubaw, więc oczywiście wyklepał przy stole, że dostałam foto z członkiem i się bez przerwy chichram.  Na to dziewczyny, pokarz! Telefon poszedł w ruch i wszystkie byłyśmy zadowolone. Stwierdziłyśmy, że całkiem zgrabny i dość okazały. Na mmsie było widać kciuk trzymający go delikatnie. Oceniając proporcje między kciukiem, a rzeczonym penisem stwierdziłyśmy, że duzy. MPM rzucił okiem, i stwierdził, że jaki tam duży najwyżej 16 cm. Nie, na pewno więcej! Popijaliśmy sobie drinki, ale temat zakiełkował. W końcu padło pytanie, które jak topór kata wisiało w powietrzu. „czy mierzyliście sobie siusiaki?” MPM się przyznał, że jak każdy. Grzesiek oczywiście nie, nigdy. Uhm, tak, nie ze mną takie sztuczki. Na nieszczęście Jolanda nie miała linijki, ani przymiaru, bo byśmy rzecz zbadali na miejscu. Aga, obiecała, że jak tylko zajada do domu to zmierzą.

Nawet dzwoniłam w tej sprawie z trasy, ale jeszcze nie dojechali itd… itd…

W domu sprawa nie dawała mi spokoju, moja dusza badacza pchnęła mnie do wykonania sondy. Kogo ze znajomych mężczyzn dopadłam na gg pytałam czy mierzył sobie penisa i po co. Jako, że gram w te swoje MMORPG, to kontaktów na liście mam sporo.

Pytanie moje niektórych nieco zbiło z tropu, ale w przedziale wiekowym 15- 40 lat oczywiście każdy mierzył, tylko nie Grzesiek. Pokusiłabym się tez o wyniki pomiarów, ale to było bez sensu bo raczej mało wiarygodne.

Tak, oczywiście modela na mms też zapytałam, podał wynik 15…  ja gupia nie uwierzyłam mężu na słowo.

 

Po co wy to robicie Panowie? Przecież rozmiar jest nieważny, ważne jest żeby był długi i gruby ;-)


2009-11-05 09:03:49 skomentuj (0)


100 lat
Dziś MPM ma urodziny, Wszystkiego Najlepszego!!
Pociechy z samochodu i zwierząt... no i z żony, niech będzie  ;-)

Dziś rano odspierwałam MPM 100 lat przez tel, na co Tyśka rzekła: O boże!
:P

2009-11-04 20:38:45 skomentuj (2)


wywczas

Oglądamy z MPM Gołotę i Adamka, generalnie glia mnie to, ale cóż, niech nie mówi żem egoistka. Dzis 3 razy dzwoniła do mnie teściowa Królowa Matka. Okazało się, że karta jej się kończy więc zwierzyła mi się z zakupu pościeli oraz garnków. Musze nosić czapkę itd., bo ona się martwi bo mnie lubi, uhm… a co ma powiedzieć.

W sierpniu Królowa Matka zjechała do nas na wywczas. Ona, jej partner A, oraz kot o imieniu Kaśka. Mamusia wymyśliła, że będą mieszkać na działce, na budowie. Nie wtrącam się, co ja mogę? Nawet założyliśmy wode w domu i wc, niech mają cywilizację. Mamusia przyjechała na 2 tyg, słownie: dwa tygodnie, czternaście dni.

Już od pierwszego wprowadziła swoje porządki i zaznajomiła się z sąsiadami. Dom w szczerym polu, Mamusia więc biegała w bikini, kąpali się pod szlauchem, sodoma i gomora. Ja po pracy wpadałam do nich, ale co tu dużo mówić, tak się skumplowali z Edkiem, Rysiem itd., że dwa tygodnie jeden balet. Myśle se, niech Mamusia tam robi swoje porządki, ale ciągle narzekała, że zmęczona. Zwierzęta były zachwycone, bo Mama i A. je rozpieszczali. No, ale oczywiście Mamusia się przekonała jaka to ja jestem beznadziejna gospodyni. Ja o tym wiem, MPM wie, moi znajomi też.

Oczywiście ja to mam takiego farta, że w tym czasie była zorganizowana impreza firmowa na terenie naszego rogatego rancza, ale Mamusia powiedziała, że nie jadą do nas do miasta, że spoko im to nie przeszkadza. Schali się wszyscy równo, włącznie z mamusia . I tu kurwa klu wieczoru. Patrzę Mamusia idzie pod rączkę z Jolą,  moja prezes i przyjaciółka w jednym jak się najebie, to wali swoje mądrości życiowe. Już mnie zaczęły pośladku szczypać, gadają o mnie, ale olałam to.

Minęło kilka dni, zadzwoniła do mnie Jola- dobra kurwa rada i że fajnie, mamusia fajna, ale że trochę się żaliła. Ja na to, pewnie, że jestem słaba gospodynią, Jola że tak.

Mówię Jolka, ja to wiem, ty to wiesz, teraz wie to i mamusia.

Wkurwiło to Rudolfa, ale spoko, lubię Królową Matkę, bo jest jeszcze bardziej odjechana ode mnie. Jednak pomyślałam pare niemiłych rzeczy. Nie omieszkałam jednak powiedzieć o tym MPM, fukając, że po co Mamusia gada o mnie z moimi koleżankami?

Ten nie omieszkał powiedzieć o tym mamusi, gdyż widział moje niezadowolenie. Myślę sobie, co za koleś, mamusi musi wszystko powiedzieć, już znikąd zrozumienia.

MPM mi na pocieszenie, że to Jolka sama zaczęła temat. Pomyślałam sobie, pizdo niemyta. Może ja kiedyś wpadnę do twojej mamusi i zwierzę się, z tego co odpieprzasz? Ale nie powiedziałam nic Jolce, bo nie chciałam jej robić przykrości pokazując jaka to z niej w/w pizda niemyta. Ja jestem dobroci serca. Chlip chlip…

Oczywiście dogryzałam MPM z tym co chwila, ale generalnie mi to zwisa w okolicach kolan, niech gadają.

 

Nie jestem nienormalna i mam dystans do wszystkiego, więc temat uważam za niebyły. Z ochotą wysłuchałam właśnie o pościeli i garach oraz obiecałam nosić czapeczkę, niech Królowa Matka wie, że jestem beznadziejną gospodynią domową, ale za to, jestem kulturalna i rodzinna i zajebista synowa, co się nie gniewa :) Howgh!


2009-10-24 21:16:36 skomentuj (2)


weekend

Jestem przebiegła jak ważka, jak łasica. Siedzę w domu o suchym pysku. MPM szuka pary do flaszki, ale ja nie mogę, za to wpadnie Basia. Ponieważ jestem super panią domu, nie atakuja mnie bakterie. Upiekłam pasztet, i zrobiłam śledzie na dwa sposoby i inne takie fanaberię, to czuję się jak gospodyni z lat 50, tylko wstążkę we włosy..

Ale nie na tym moja przebiegłośc polega. Ponieważ przewiduję, że będzie mi przykro nie mieć kaca jak należy, to najadłam się solonych śledzi, ha!!!! Ale mnie będzie suszyć w nocy!!! Sprytne co?


2009-10-23 19:31:27 skomentuj (1)


bakterie

Jestem beznadziejna i to w najgorszy sposób z możliwych. Bezczelnie o tym mówie, tak to tez beznadziejne. Wszyscy myśla, że przesadzam, że nie mogę być az taka i do tego o tym mówić, ale w tym jest właśnie haczyk, na który złapał się biedny MPM.

Mam najwięcej i najgorsze wady spotykane u kobiet, ale przeciez nigdy tego nie kryłam i teraz MPM nie może się biedak przyczepić, że udawałam księżniczkę, a jestem wiedźmą. Ewentualnie może powiedzieć, że miał nadzieję, że się zmienię po ślubie. To też słaby argument, bo wtedy on nie może mi odpysknąć, że wy kobiety to byście chciały zmienić faceta po slubie. Nie kurwa, ja nie chce nikogo zmieniać, ale sama też nie zamierzam.

No ale przyszła refleksja. To znaczy jak śpie na kacu to mam lęki i wszystko wydaje się straszne. Miałam zapalenie ucha, ale nie poszłam do lekarza, bo jestem mądrzejsza od telewizora. Po kilku miesiącach zapalenie wróciło i to na 2 uszu, więc znów leczyłam się sama. Kładę się spać, zakraplam ucho, prawie już nie słysząc. Mój pedantyczny mąż czule mi szepcze.

-wiesz co to jest zapalenie?

-wiem, bakterie grasują w moim ciepłym uchu.

-a wiesz co to jest bakteria?

-wiem, ropieje

-a wiesz, ze ropa to proces gnilny? Uszy ci będą gniło.

No i przebudziłam się w nocy na kacu, bo znów był u nas Staszko, nie mogłam usnąć myśląc o procesie gnilnym w uszach. Potem o tym, że nie mam porobionego prania, że jestem beznadziejną żoną i kobieta, dobrze, że byłam u fryzjera, bo pewnie bym dostała spazmów na myśl o odrostach. Nie mogłam spać atakowana bakteriami i brudnymi skarpetami.

Rano już jakby koszmar nie był aż taki okropny, zakropiłam uszy i nie wstawiłam prania. Staszko miał 0,5 promila więc trzeba było zawezwać innego kierowcę.

No, ale poszłam do lekarza i mam antybiotyk, by ruszyć do kontrataku na bakterie i niech ten biedny MPM nie mysli już o procesach gnilnych przed snem. Mam na to 7 dni zwolnienia i leże sobie ze swoimi bakteriami. Oczywiście mam kaca i wkurwionego MPM, bo po pracy zadzwoniłam do policjanta Rysieai jego Tereski i powiedziałam, że wpadnie z flaszką  tydzień będzie posucha antybiotykowa. MPM nie pił bo kierował. Mówi, że jestem okropna jak się upiję bo seplenie, jestem wulgarna i mam „złe oczy”.

Ja wulgarna?

 

Postaram się poprawić, dziś będę prać, gotować, walczyć z chorobą i mieć dobre oczy hłe hłe

Penie będę często pisać na blogu z nudów.

Podam swoje gg: jakby się komuś nudziło i chciał porozmawiać z chorą i znudzoną kobieta o złych oczach J 6579363


2009-10-22 12:12:37 skomentuj (1)


3 rocznica

Wszystko było pięknie, bo MPM nie miał parę dni netu. Radośnie mi zakomunikował, że zmienił opony na zimowe, bo temp. spadła poniżej 7 stopni, no i że klocki hamulcowe do wymiany.

Potem jednak Internet powrócił i MPM pierwsze co oblekał to forum o Lanci. Podniecił się wiadomością o zlocie fanów. No tak, ale nadeszła chwila prawdy i przeczytał mi bloga.

Rany, ależ się zapienił, że lancia młodsza jest od lanosa o 2 lata, że czeka tylko latem itd.

Nie mogłam skupic się na serialu. No i oczywiście nie zabierze mnie na zlot, hłe, hłe.

Potem ochłonął trochę, a ja na zgodę wysłuchałam o naszych nowych, zajebistych oponach.

 

Mieliśmy właśnie rocznice ślubu. Tak się złożyło że Staszko był we firmie i musiał nocować u nas. Siedzimy z nim w domu, wpada MPM z pizzą, różą i torebką z prezentem, rzuciłam okiem, wino. Pizzy nie lubię, ale winko mniam mniam. Okazało się, że i pół litre było w lodówce. Zjadłam 1 kawałek pizzy i dobrałam się do wina, szczęśliwie nikt nie chciał, mieli wódkę i pizze. Przypomniałam sobie, że mam pakieta. Wyszły 2 skręty, i znów pełnia szczęścia, bo MPM nie jara hihihi .  

Dwa kieliszki później MPM zapytał jak mi się podobały majtki. Jakie kurwa majtki? No jak to jakie? W torbie były. No tak, ale ze mnie cipa, zobaczyłam wino i już o bożym świecie nie pamiętam. Obejrzałam, śliczne, ale chyba dla kochanki kupił, bo mi to na jedna nogę wejdą. Nie wnikałam, wieczór był przyjemny.

 

Późnym wieczorem bilans był nieciekawy wg MPM, bo nie ma mowy o mierzeniu majteczek.

Rano łeb mnie bolał i suszyło strasznie. MPM  się obudził, popatrzył na mnie zdegustowany i rzekł.

-O księżniczka! Rocznica… zjadła pizze, wypiła sama wino, spaliła skręta… romantycznie, wiesz chociaż gdzie masz te majtki?

Powiedziałam, że wiem, ale oczywiście nie wiedziałam…

Zresztą, dupę mam na tyle wielką, że rzuca się w oczy wiec, jak można nie kupić majtek w odpowiednim rozmiarze? Pokazujesz kobiecie za ladą, na taaaaaaaaką dupę mojej starej i na pewno się zorientuje o co chodzi.

 

Wszystko mnie drażni, chyba właśnie minęło te kilka dni w miesiącu gdzie hormony mam na odpowiednim poziomie. Teraz się zacznie PMS, okres, dni  płodne, potem chwila spokoju i znów PMS i tak do zajebania.

 

Właśnie się zorientowałam, że niechybnie zbliżam się do wieku starczego. Mam z górki, powoli tracę tę wiarę, że jestem nieśmiertelna.

Kurrrrwa ja kiedyś umrę!!!


2009-10-21 13:58:08 skomentuj (3)


Nagrobek
Pieknego letniego dnia zadzwonił Stryjek Renek, że juz czas zrobic nowy nagrobek moim dziadkom i rodzicom. Tak ten sam, co mi onegdaj, jak jeszcze byłma szczęśliwą niemęzatką, sygetował, że i ja tam legne, bo gdzie mam indziej?
Ja się miałąm tym zająć na miejsu, bo bracia ojca mieszkaja w roznych miastach. Przyjechal stryjek Renek i na skuterze, odziany w skorzana galenterie Stryj Antek. Pojechalismy do kamieniarza wybralismy gustowny, prosty wzor i poszlismy obgadywac szczegoly. Wtedy to Stryj R. wyjal kartke na ktorek bylo co maja wykuc na tablicy. I pod nazwiskiem dziadka ma byc: zolnierz ak, i wyliczone gdzie byl zeslany itd ze 5 linijek, pod Babcia ze wierna zona, wspaniala kobieta itd. Se mysle. niezla faza, czy ja kurwa w zyciu nie moge miec nic normalnie? Stryjkowie chca, niech maja, zaproponowali, zeby zrobic miejsce, na dopisanie mnie i mego meza. Bardzo sie ucieszylam z tego pomyslu, mniam, mniam. Mialo to trwac miesiac. Ja wyjechlam do lizbiny opalac cycki, a kamieniarz mial slac na mejla projekty. MPM sie tym zajal, ale nie byl zadowolony. Ja wisialam na telefonie gadajac ciagle o nagrobku. Dziwczyny sie wkurzaly ale co.W koncu sie dagadali, ale teraz czy ja chce napisac cos pod nazwiskami swoich rodzicow. No masz ci, co mam napisac. szalona matka i odjechany ojcec. ostawilam bez napisow. Ciekawe czy jak ja sie wykrece, to bede miala jakis zajebsty podpis? hmm hmm
Pytam Stryjow, po co te napisy, a oni, ze dziadek sie tyle wycierpial za ojczyzne, ze mu sie to nalezy. Powiedzial, ze pisze takie wspomnienia o rodzinie naszej, o tym jak dziadka zeslali i tym co przezyli na syberii. Wyslal mi 1 czesc i kopara mi opadla.
Poplakalam sie ze smiechu i ze wzruszenia, a niech maja te napisy.
Oczywiscie to co mi wyslal rozeslalam znajomym...  wiem po kim mam charakter, bo prababci Anieli :)
Dopiero po tej lekturze zaczynma rozumiec pewne rzeczy zwiazane z moja popieprzona rodzinka.
Tyśke tez oczywiscie uraczylam ksiazka stryjka.

I tak se soje i patrze na ten grob z napisami i wolnym miejscem na tablicy dla mnie. Czy bedzie co o mnie napisac?

2009-10-12 08:56:03 skomentuj (7)


TRIP

Wracam na łamy tego nieszczęsnego bloga, przez, którego wyszłam za mąż. O to powinno być karalne, na to powinny być paragrafy. Taki Polański, to jest pikuś, to dopiero patologia.

MPM porzucił naszego naszpikowanego technologia Lanosa (technologią to były, 2 tel kom, laptop, CB i gps, jedyna elektronika w aucie chyba) Oczywiście ze łzami w oczach sprzedaliśmy go Rysiowi policjantowi, ha.

Ale nie o tym mowa. MPM zmuszony przeze mnie do bycia kierowcą popadł w skrajność, stał się fanem motoryzacji. Zamiast jak kiedyś, jak Pan Bóg przykazał, oglądac pornosy na necie, on teraz ogłada samochody. Oczywiście zmusza mnie i wszystkich znajomych do podziwiani ich również. Lanosa zamienił na lancia Libra, czy jak jej tam, równie stara, ale za to ze wszystkim. No i teraz dopiero się zaczęło. Jak się okazuje w Polsce to samochód mało popularny, a już w naszej mieścinie to ze 2 są chyba tylko. MPM zarejestrował się więc na forum fanów Lancia. Przestudiował wszelkie wpisy i wraz z mechanikiem poznają to arcydzieło. Przyznam, że samochód jest zrobiony z głową i wygodny, ekonomiczny i podnieca MPM bardziej niż ja. Nie narzekam, mam więcej czasu dla siebie, ale chuj mnie kurwa strzela jaśnisty gdyż:

-Muszę oglądać i z entuzjazmemi zachwycac się wszelkimi lanciami w necie.

-Nie trzaskac drzwiami w samochodzie

-Nie kruszyć w samochodzie

-Kleszcz nie może kruszyć i brudzic w samochodzie

Ale to nic, auto ma prymitywny, ale komputer pokładowy na wyświetlaczu którego są wszelkie informacje, co najmniej jakbyśmy mieli kurwa lecieć na Marsa. Skoro są to lubie widzieć godzinę i co leci w radio, ale nie bo MPM musi widzieć ile auto pali. Jakby się to kurwa zmieniało co 3 sekundy. Oczywiście jeszcze musi to podkreślić paszczą, O 3,8…. 8…

Chuj mnie to obchodzi zasadniczo. Ja wole wiedzieć która godzina i kto śpiewa w radio, ale nie, MPM musi pstrykac jebanym przyciskiem TRIP bo przecież zmienił własnie to czy tamto, a może piardął z rana i to zmieniło spalanie.

Jedziemy dalej. MPM co chwila narzeka na innych kierowców. Jak jedziesz baranie. Kurwa zjedź do osi, ja lubie sobie pospac w aucie , ale nie bo MPM komentuje. Jak nie komentuje to mi mówi co wymienił w aucie, proszę go jak człowieka, nie gadaj mi tego bo mnie to zasadniczo jebie od środka. Wiec jest chwila ciszy, którą to musi wykorzystać do pstryknięcia TRIP, bo może się zmieniło spalnie bo kurwa nie gadamy? O zawał serca przyprawia go moje otwieranie szyb, bo pstrykam nie tak, nie tak otwieram bagażnik, trzaskam, przestawiam lusterko itd. Jestem spokojna i cierpliwa, nauczyłam się parametrów, wiem kurwa wszystko o lanci. Teraz MPM podnieca się nową Deltą, ze sterczącym kutasem ogląda czytaj oglądamy wszystkie foty, reklamy . No w TV jest teraz reklama więc wchodze do pokoju a tu co? Obraz zatrzymany i tadam, Richard Gri w linci delta, MPM mi to puszcza i mało przy tym ze szczęścia się nie posiusia, ciekawe czy Richard ma TRIP bez którego pewnie Lancia nie działa w ogóle.

A bym zapomniała, takich MPM jest więcej. Ponieważ lanci jest mało to jak się jedzie i mija inna to oczywiście trzeba sobie kurwa mrugnąć, zapamiętać rejestrację i na forum napisać, że się widziało ziomala.

I tak se wsiadam do Lanci i myślę ciulu, to też jest mój samochód, po czym nie omieszkam trzasnąć z lubością drzwiami.

EDIT: Zapomniałam o czymś szalenie ważnym. W nauszym super aucie nie mam mowy o szybkim ruszeniu, że wsiadasz, odpalasz i wio. Przecież to jest diesel, a każdy wie, że nalezy poczekać aż się świece nagrzeja. Nie wiem co to znaczy, ale nie ma mowy by MPM ruszył zanim nie zgaśnie migająca kontrolka, taki żółty zakrętas. Juz do tego przywykłąm, ale kurwa on wyczytał gdzieś, za pewne na tym swoim forum, że trzeba tez poczekać 30 sekund zanim sie silnik wyłączy, tak że nie mam mowy i o szybkim wysiadaniu z auta. Mówie mu Ptysiu, czy ty kurwa widziałeś kiedykolwiek, żeby ktoś czekał na zagrzanie świec? Na co on, że nie szanują swoich silników. I gadaj z takim...


Biarąc przykład z seriali takich jak "M jak jebanie", czy innej "Mody na sukces" dopisuję:
W następnym odcinku:
Biędzie o rodzinnym nagrobku... i stryjkach B.

2009-10-09 09:34:24 skomentuj (6)


wiedzma doskonala

O kurwa ja pierdolę. Tak tylko mogę rozpocząć. Penie myslicie, że mnie Babilon pochłonął, albo MPM me życie tak spierdolił, że nie ma o czym pisać. Oczywiście, że nie. Prawda jest taka, że już nie jestem wampirem, zlazłam sobie nową grę i pochłonęła mnie zupełnie.

Czy zmądrzałam, bo nie jestem wampirem? Jasne! Teraz jestem wiedźmą w świecie tolkienowskim i spełniam się literacko. Znaczy się pisze pierdoły w klimacie Tolkiena, jakieś tam opowiadania, jestem naczelną gazety i zaspokajam tym swój apetyt na romantyzm.

Plusem tego jest, że piszę i nie zadręczam MpM pytaniami typu, czy mnie kocha, oraz dlaczego nie biegamy bosko po rosie. Siedzę sobie na Martwych Bagnach i pisze pamiętnik wiedzmy, zresztą dość popularny. Dramatycznie 2 graczom przyznałam się do swego wieku czyli 30 lat hahaha, ale wersja oficjalna jest 24 i tak powaznie zawyżam średnią, ale nie to jest istotne.

Skleciłam sobie piekny profil, pokazuję MPM, ten oczywiście chuja tam patrzy, ale mówie mu

-wiesz, że jestem doskonała wiedźmą?

A on na to

-nie wątpię

Jak tu z nim rozmawiać?

 

E jak tu z takim żyć? Dobrze, że mam swoją gazetę i mogę pogadac z elfami, bo bym się w łeb strzeliła.

Koza mi się niedługo koci, będę odbierać poród, ale jestem na nia obrażona bo opierdoliła ze smakiem moje pelargonie.

 


2009-06-25 08:35:46 skomentuj (1)


zyje
Ale co to za życie :)
2009-06-22 10:20:59 skomentuj (2)


folk

Jestem obolałą, nie wiedziałam dlaczemu, jak mawia Czesio. Krwiak na biodrze, potłuczona ręka i noga. Podejrzewałam MPM , że mnie stłukł dla folkloru, po imprezie. Pukał się w głowę, co prawda sam nic nie pamiętał, ale mówił, że nigdy by nie tknął kobiety, nawet tak jebniętej jak ja… tere fere. Poza tym mówił , że jestem pijacza, żul i narkomanka. Dziś jednak pamięć mi wróciła. Przypomniałam sobie, że na imprezie robiliśmy zawody skoków przez kanapę. Takie z fikołkiem, a potem wymyśliłam na tygrysa. Z dziewczyn tylko ja i B. skakałyśmy, widocznie czasem nieudolnie.

Czyli jak tu żyć z MPM jak przemoc w rodzinie nadal nieskuteczna.

 

Nie pisze o tym bez kozery. Temat  jest bardzo poważny. Mamy zamiar zamieszkać na wsi, Kurpiowskiej i wypłynął temat chodzenia do kościoła, MPM dostał białej gorączki, ale to nie moja wina. Siedziałam sobie kulturalnie u E i gadałam o jego ślubie, jego narzeczona powiedziała , ze będzie msza za naszą wieś. Będziemy tu mieszkać, a poza tym ja tu pracuję, we wsi, z której pochodzi arcybiskup, gdzie pracownicy nie jedzą mięsa w piątki. Kayo kiedyś przyszedł z kiełbasą w środę popielcową, mało nie wzywali egzorcysty.

Wróćmy do tematu, rozmowa z E i moją przyszłą sąsiadka, była po bożemu i po wiejsku czyli najebani w sztok wszyscy. Nie wiadome było tylko w którą niedzielę ma być owa msza. MPM już był rozjuszony i wygłaszał swoje poglądy co do kleru. Ja się świetnie bawiłam. Wpadliśmy na pomysł, żeby zapytać syna kościelnego, kiedy msza, oczywiście młodzieniec ten pracuje u mnie we firmie. Zapytałam go,  nie wiedział, więc miał zadzwonić do ojca. Jak się okazało zadzwonił do proboszcza i powiedział, że kierowniczka pyta kiedy msza za jej wieś. Mało nie pierdolnęłam. Proboszcz zadowolony, odparł, że 2 dnia świąt na 8 rano.

Przekazałam tę radosną nowinę MPM, on dostał białej gorączki mówiąc, żebym nawet nie sugerowała, ze mamy jechać do kościoła 20 km na 8 rano we święta. Tłumacze mu, że to polityka nic innego, że jak chce mieszkać na wsi, to ma mieć folklor w całości. Oj działo się, działo. Lubię jak się wścieka. Ostatnio po wsi chodził obraz Jezusa czy matki boskiej, to ludzie się z pracy zwalniali i w ogóle. MPM powiedział, ze może jeszcze kolędę i Obrazy będę chciała w swej obłudzie przyjmować, na co ja, że naturalnie. Jak nie chce, to nie mieszkamy na wsi i już. B i J, gapili się na nas i nie wiedzieli czy to na serio czy ja się wygłupiam. Tłumaczę, że niech to przyjmą jako część inwentarza, ciekawostkę kulturową czy po prostu wiejski folklor.

MPM tak się zapienił, że wybuchnął!

- chcesz folklor, chcesz wsi?! Dobrze, ja ci kurwa dam folklor, będę takim chłopem , że zobaczysz! Będę się mył raz na 2 tygodnie, do domu przychodził pijany, ze szlugiem w zębach, w obesranych gumakach i cię napierdalał! A w domu ma być posprzątane, ugotowane, poprane!!!

I stad właśnie zastanawiałam się czy te siniaki to czasem już nie owy folklor nieszczęsny.

 


2009-03-30 09:52:55 skomentuj (2)


układy

Ogarnia mnie poczucie ogólnej beznadziejności. Powodem nie jest to, że Kleszcz był u nas 2 dni z gorączka 40 stopni w cieniu, przeżyłam mały horror, z tymi całym owijaniem zimnymi ręcznikami, kompresami. Powodem nie jest też, że ta wylęgarnia bakterii, zaraziła mnie tą dżumą i sama ledwo zipie 2 tydzień. Beznadziejność to nawet nie MPM zarażony przeze mnie i leżący od weekendu jak pies pluto na wycieraczce.

Ogólnie czuję beznadziejność swojego położenia względem układu słonecznego. Ja tu kurwa po prostu nie pasuję.
2009-02-25 08:58:32 skomentuj (6)


szowinistycznie

Dziś zabieram Kleszcza na weekend. Dawno nie było go u nas. Upiekę mu serniczek. Kleszcz ma już ponad 6 lat i zaczynam się czuć osaczona przez szowinistyczne męskie ryje.

Kleszcz ostatnio jak nocowaliśmy u Danuśki, zażyczył sobie, żeby spać samemu.

- śpisz ze mną, bo nie ma miejsca

- o Jezu

- o co ci chodzi?

- znów się nie wyśpię , bo będziesz chrapała

- …….. ; nie będę – wstała i urażona wyszłam z pokoju, ale w progu jeszcze zobaczyłam karzący palec Kleszcza

- dobra, ale pamiętaj, jedno chrapniecie i idziesz stąd!!

………………………………………………………….

Leżę sobie z Kleszczem na kanapie i oglądamy bajkę. Jak zwykle delikatnie osunęły mi się spodnie i wystawał hydraulik. Wstałam po picie i podciągnęłam spodnie. Oczywiście Kleszcz musiał to zauważyć. Zrobił mine na pograniczu zawstydzenia i dezaprobaty.

- i ty tak leżałaś ze mną?

- tak

Osłabiło go to wyraźnie

- i z MPM też tak śpisz????

- tak!!!!!

- o Booooże!!!!

…………………………………………………………..

 

Kleszcz już przysypiał. MPM polał nam po kieliszku złotek tekilki. Mały się odwrócił do nas, popatrzył i wypalił do MPM, tonem oskarżycielskim

- będziecie z Tolką chlać???

- nie, tylko spróbujemy…

- dziewczyny nie mogą chlać piwa!!!!

- to nie piwo –rzeczowo odpowiedziałam, żeby zbić go z pantałyku

- kielicha też nie!!!

 

Nie wiem w kogo to się ulęgło:)


2009-02-13 08:54:12 skomentuj (0)


lafirynda

Wiejskie życie mnie czasem przerasta i przyszła mi robić rzeczy o jakich się fizjologom nie śniło. Jak się okazało Hrabina Koza, jest ladacznicą. Tak jej się dymać chciało, że nie sposób było wytrzymać. Miała gigantyczna ruję i ciągle darła ryja me me me me, cipsko jej się nadęło , ogon do góry i mememe. Zaczęłam się rozglądać za kawalerem. U policjana przy wódce się w końcu zgadaliśmy, że jest kozią w gminie. Najpierw dzwoniliśmy do inseminatora, ale byliśmy niepoważni i nas zbył. Rany, pośmiać się nie można, ale weż tu się nie smiej z pytania czy zapładnia pan Kozy?

No to MPM z dzielnicowym w lanosego i po Hrabine na działkę. R. za fajerą a MPM z koza na tylnym siedzeniu i to na moim kocu podróżniczym. Koziął ladny i podobno od razu ja trysnął 3 razy. Została tam na 2 dni. MPM mało się nie rozkleił, że jego dziewczynka już panienką nie będzie. W niedzielę kupiliśmy fleszkie :) i odebraliśmy lafirynde. Mi przypadło siedzenie z nią na tyle, śmierdziała capem, że fuj, ale była szczęśliwa, że zabieramy ja do domu. Dzi8adek powiedział, ze za 2 tyg. będzie wiadomo czy się udało. Ciekawe kto ja będzie doił, bo ja nie pisze się na targanie kozich cyców.
2009-02-12 14:03:35 skomentuj (0)


Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!